„Pułapka landrynkowego macierzyństwa."

 

Kochane #mamyniezreklamy!
Chciałabym się z Wami podzielić moją historią „Pułapka landrynkowego macierzyństwa”. Wszystko zaczęło się, gdy będąc na zwolnieniu lekarskim w ciąży miałam dużo wolnego czasu. Czytałam książki, spacerowałam, szlifowałam angielski. Gdy te zajęcia mi się znudziły zaczęłam szperać w Internecie… i tam dopadła mnie pułapka.


Początkowo wyglądało to niewinnie. Szukałam rzeczowych informacji dotyczących kompletowania wyprawki, porodu i urządzania pokoiku dziecięcego. Odwiedzałam strony z poradami dla kobiet w ciąży, czytałam blogi parentingowe, przeglądałam asortyment e-sklepów. To właśnie te drugie zwiodły mnie na manowce. Poprzez blogi parentingowe trafiłam do social mediów, a konkretnie do landrynkowego świata #instamatek.


W świecie tym #instamatki piją poranne cappuccino w łóżku, eksponują opalone i gładkie nogi, przyodziane w super drogie skarpetki, a ich maluszek leży grzecznie wystrojony w mega modne dresy obok. Wszystko jest takie idealne, ładne, wygłaskane, aż masz wrażenie, że Twój telefon przenosi zapach kawy i drogich perfum do Ciebie. W rozmarzeniu przenosisz się kliknięciem do innej #matkipolki. Ta z kolei ma tak cudownie urządzony pokój dziecięcy, że ślinka cieknie Ci po brodzie. Dziewczynka! Wszystko różowo-białe. Mebelki, ozdoby i zabawki z Twoich marzeń. Ach, jakie to wszystko jest piękne. O matko! Jaki ona ma super wózek! Klasa i szyk! Idziesz dalej. Wow! A ta #instamama jakie ma świetne ciuchy! Jak ona doskonale wygląda, chyba przesypia całe noce! Codziennie dodaje zdjęcie. W pełnym makijażu, lśniących włosach, uśmiechnięta. Obok stoi jej dziecko. Zawsze doskonale ubrane, czyściutkie, uśmiechnięte.
 

Landrynkowy świat zaczyna Cię omamiać.
Gdy kończysz przeglądać profile landrynkowego macierzyństwa, wracasz do siebie i robisz postanowienia, które po porodzie będziesz spełniać. Będę codziennie pić kawę w łóżku. Pokój mojego dziecka będzie wyglądał tak jak ten z profilu Kasi. I nie zapomnij o wózku - kupujemy taki, jaki ma ona. Codziennie będę robić sobie makijaż. Moje dziecko zawsze będzie uśmiechnięte i ubrane w markowe ciuchy.


Przychodzi chwila prawdy, wracasz ze szpitala do domu. Tak naprawdę w zderzeniu z rzeczywistością zapominasz o swoich postanowieniach. „Real time is brutal”. Pijesz zimną kawę w południe, dziecko ciągle się drze, a szczególnie daje popis w nocy. Masz wory pod oczami, które wiszą jak Twój poporodowy brzuch. Drogie ubranka, które kupiłaś są ciągle brudne, a to z ulewania, a to z kupki. Kasa poszła w błoto. Nie masz czasu na makijaż i codziennie mycie włosów. Co chwilę robisz pranie, prasujesz, sprzątasz i tak w kółko. Wózek, który odgapiłaś od Kasi z Instagrama jest totalną klapą, mimo że kosztował grube tysiące. Lepiej mężowi się nie przyznawać, skąd miałaś pomysł na taki wózek dla dziecka. Wydałaś grube tysiące na ozdóbki do pokoju dziecięcego, a i tak Twoje dziecko ma to w nosie… bo Twoje dziecko chce #mamyniezreklamy.


Dziecko nie potrzebuje drogich ubrań, modnego wózka, mamy w makijażu. Dziecko potrzebuje Ciebie. Prawdziwej mamy, która otoczy go bliskością i czułością. Pokocha go miłością bezwarunkową. Szczęśliwe macierzyństwo jest tu i teraz. Odsunęłam na bok przeglądanie życia landrynkowych mam. Stwierdziłam, że moje życie i moje macierzyństwo jest najwspanialszym doświadczeniem dla mnie. Moje dziecko jest najcudowniejsze i tego się trzymajmy…a wózek i tak został mi kitowy?

 

#nieinstamatka