„Tylko spokój może nas uratować."

 

Czy do bycia matką można się przygotować? Kilkanaście miesięcy temu uważałam, że tak. Zawsze do wszystkiego podchodzę z pełnym zaangażowaniem, więc przed urodzeniem Gai przeczytałam kilka poradników, byłam w szkole rodzenia, na kursach opieki nad małym dzieckiem, rozmawiałam z koleżankami już matkami, przeczytałam chyba wszystkie dostępne artykuły w sieci. Generalnie krótko przed porodem czułam się jak wielka tykająca bomba zegarowa, która jednocześnie jest toczącą się mamopedią. Mąż śmiał się, że przygotowuję się za nas dwoje, więc on już nie musi... Ale czy tak faktycznie było?


W praktyce oprócz wiedzy przydaje się spokój, nie tylko w miejscu przebywania dziecka, ale też ten wewnętrzny. Bez niego przede wszystkim nie przypomnisz sobie niczego, czego dowiedziałaś się wcześniej. Podczas paniki, strachu masz totalną pustkę w głowie – wierz mi - sprawdziłam to doskonale. Dziecko płacze, marudzi, ma gorączkę, znowu marudzi, nie chce spać w środku nocy, nie chce nic zjeść, rzuca jedzeniem… a ty nie wiesz już co robić... Ratunku! Ratunku! Co robić? I dziura w głowie. Spokój, dużo wewnętrznego spokoju. Aaa... już o tym pisałam. Bo od pewnego momentu życia Gai powtarzam sobie w myślach: tylko spokój może nas uratować. Kolka, ząbki, twarda kupka, luźna kupka, bardzo luźna kupka, totalny brak drzemek, sajgon w domu, Gaja nic nie chce zjeść, Gaja jest cały czas głodna, Gaja marudzi, skończyły się pieluchy, skończyło się mleko - spokój zawsze może nas uratować.


Niestety doszłam do tego wniosku po sześciu miesiącach bycia mamą. Do tego czasu nie byłam spokojna. Byłam rozpłakaną, wykończoną matką, która ma poczucie, że nie daje rady, że nawaliła na całej linii. A przecież od dawna wiedziałam, że chce być matką, czekałam na to, cieszyłam się, a teraz chce uciekać gdzie pieprz rośnie. Nie, nigdy bym nie uciekła. Kocham Gaję i dlatego postanowiłam odpuścić. Znaleźć swój patent na macierzyństwo. Gaja wywaliła całą miskę zupy i ją rozchlapała zanim dobiegłam? Spokojnie, to tylko zupa, poza tym dzieci powinny dotykać różnych struktur, no to mamy okazję. Skończyły się czyste ubranka? Spokojnie Gaja uwielbia biegać na golasa, a poza tym jak ubiorę jej czystą-brudną koszulkę z kosza to nikt się nie dowie. Widzisz to działa :) Każdy musi znaleźć swój własny sposób na opanowanie tej sztuki. To jest mój. Polecam. Uratował mnie przed szaleństwem i pozwolił cieszyć się z szalonych i trudnych, ale bardzo ulotnych chwil z córeczką.

 

Mama Gai, Oliwia